Pani Zosia

„Od fiacika do mercedesa, czyli historia pewnej księgowej”

Pani Zosia była księgową. Od zawsze. Zaczęła jeszcze w poprzednim ustroju i tak już zostało. Najpierw w dużym zakładzie produkcyjnym, potem, gdy zakład już upadł i wszystkich pozwalniali, dzięki koleżance dostała pracę w niedużym biurze rachunkowym. Przyjmując się tam, myślała: „i oby tak do emerytury, a potem to już święty spokój…”

Praca w księgowości zajmowała jej czas od 9 do 17. Potem szybkie zakupy i do domu. Trzeba przecież obiad rodzinie podać, z dziećmi porozmawiać, wiadomości obejrzeć, potem może jakiś serial, trochę domowej krzątaniny. I tak dzień po dniu. Wypłata, średnia, bo średnia, ale zawsze na czas, co miesiąc na koncie była. Do pracy dojeżdżała fiacikiem, raz do roku tydzień urlopu nad morzem, albo w górach u rodziny. Mała stabilizacja. Pani Zosia wciąż myślała: „Oby tylko tak do emerytury, a potem to już święty spokój…”

Trzy lata temu na zakupach Pani Zosia spotkała Panią Dankę, koleżankę ze szkoły. I prawie jej nie poznała. Pani Danka, niby rówieśniczka, a wyglądała na co najmniej 10 lat młodszą. To nawet nie chodziło o ubranie, choć elegancka była bardzo. Zaskakująca była energia bijąca z Pani Danki. Na parkingu pani Zosia ze zdumieniem stwierdziła, że jej koleżanka zaraz wsiądzie do wielkiego błyszczącego czarnego mercedesa z jakimś dziwnym obrazkiem na boku. Nie wytrzymała i zaczęła się dopytywać, skąd Danka na to wszystko ma…

A Danka tylko na to czekała. Wsadziła Panią Zosię do mercedesa i zabrała na kawę. Opowiedziała jej, gdzie pracuje, jak pracuje, ile ma wolnego czasu, ile spędza na spotkaniach z ciekawymi ludźmi, ile zarabia, gdzie ostatnio była na wakacjach i dlaczego akurat na Bali, no i wreszcie, że w końcu jest szczęśliwa, bo zarabia i daje dobrze zarobić innym. Takim, jak Pani Zosia też. I że powinna to przemyśleć. I zadzwonić, żeby się umówić na darmowe szkolenia i zacząć zarabiać.

Potem Pani Danka odwiozła Panią Zosię na parking, tuż obok jej fiacika i odjechała tym wielkim błyszczącym mercedesem.

Pani Zosia została sama ze swoimi myślami. Najpierw przyszło jej do głowy, że się do tego nie nadaje; gdzie ona, kobieta w średnim wieku, ze średnią nadwagą od siedzącej pracy, matka prawie dorosłych dzieci, żona od 30 lat z małą górką, na dobrej stabilnej posadzie, z regularną pensją (może nie najwyższą, ale przecież nie biedują…), no więc, jak to? Miałaby to wszystko rzucić i zacząć wszystko od nowa?! Przecież już tylko 6 lat do emerytury i jej wymarzonego „świętego spokoju”… Za duże ryzyko.

Ale potem, jadąc do domu, pomyślała o Dance. Boże, jakie to chuchro było, nieśmiałe, zahukane, jakim szczęściem dla niej była praca w bibliotece, gdzie mogła się schować przed całym światem, a która to biblioteka okazała się jej drzwiami do wielkiego świata, bo tam spotkała swoją Sponsorkę. No i dziś jeździ wielkim błyszczącym mercedesem. I lata na wakacje na Bali.

I Pani Zosia podjęła decyzję. Nie rzuci od razu pracy. O nie. To byłoby zbyt duże szaleństwo. Zacznie ostrożnie. Pozna produkty, popyta wśród znajomych. W końcu na tych kursach dla księgowych same kobiety, a to przecież najlepsze klientki. Może szef coś dla żony albo teściowej kupi….

To było trzy lata temu.

Dziś pani Zosia też tryska energią i jest szczęśliwa. Jeździ wielkim błyszczącym mercedesem. Bordowym. Czarny wydawał jej się zbyt gangsterski. Albo pogrzebowy. A bordowy jest w sam raz. Taki, jak jej Starter. I kolor ulubionego naszyjnika, kupionego za pierwszą zarobioną marżę, który stał się jej prywatnym talizmanem.

Chcesz poznać sposób pani Zosi na zdobycie wielkiego błyszczącego mercedesa?

Zadzwoń teraz i dowiedz się o szczegółach!

Irmina, 662 213 377

albo – zanim się kontaktujesz ze mną poznaj szczegóły: kliknij tutaj

No responses yet

Leave a Reply

Pytania?
Ostatnie wątpliwości?
Już chcesz działać?

Kontakt:
Dzwoń:
tel. 662 213 377
Pisz:
irmina@perfumsens.pl